Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/libraries/joomla/filesystem/dump.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 77

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/libraries/joomla/filesystem/dump.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 77

Warning: include() [function.include]: Failed opening '/home/chcialem/public_html/maz/libraries/joomla/filesystem/dump.php' for inclusion (include_path='.') in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 77

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/includes/PEAR/dump.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 80

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/includes/PEAR/dump.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 80

Warning: include() [function.include]: Failed opening '/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/includes/PEAR/dump.php' for inclusion (include_path='.') in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 80

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/xmlrpc/files.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 83

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/xmlrpc/files.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 83

Warning: include() [function.include]: Failed opening '/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/xmlrpc/files.php' for inclusion (include_path='.') in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 83
Polski Fiat 128 3p Mario zanim jeszcze nie był Mario
Ta strona używa plików cookies. (więcej informacji)

Alfa Romeo

alfa-romeo-vintage-cars-giulietta-sprint-veloce-small-80007.jpg


Polski Fiat 128 3p Mario zanim jeszcze nie był Mario
1 do 1 - Fiat

 

 

Kiedy pewnego poranka na początku lat 90 zobaczyłem na podwórku bloku malutkie czerwone auto przypomniały  mi się czasy dzieciństwa kiedy to z wypiekami na twarzy pochłaniałem piękne sportowe auta które można było zobaczyć na naszych ulicach a że były to czasy kiedy zwykły duży fiat był zjawiskiem i jako malutki chłopiec nie raz robiłem rodzicom problem na postoju taksówek bo nie chciałem wsiadać do Warszawy która była wtedy flagowym modelem samochodów z pod szyldu taxi i błagałem wręcz żeby zaczekać na fiata który na pewno za chwilę nadjedzie.Czasem się udawało i fiat rzeczywiście nadjeżdżał ale z reguły po dwóch trzech bezowocnych próbach zagotowani rodzice nie wiele sobie już robili z moich próśb ładowali się do pierwszego auta które podjechało a trzeba tu dodać ze na każdą taksówkę czekało się na postoju ładnych kilka minut w pokaźnej kolejce i szczęśliwcy którzy stali za nami przez moje fanaberie mieli skrócony czas czekania.Czasem więc już nie na postoju tylko gdzieś na hotelowym parkingu albo koło topowej restauracji pojawiały się fiaty inne niż już dość popularna na ulicach wtedy polska 125. Na brzmienie słowa Mirafiori będącego nazwą dzielnicy w Turynie  od razu biło mocniej serce. A takim oznaczeniem szczycił się przepiękny fiat 131.Ale czasem udało się wypatrzyć  rarytas w postaci małego sportowego coupe. W dziecięcych marzeniach jak światełka lampek na choince jarzyły się tylne bardzo charakterystyczne światła tego auta .I ten obrazek wrócił jak bumerang z dalekiej podróży gdy owego poranka takie auto zagościło na naszym parkingu. Tyle że minęło już bez mała dwadzieścia lat i powoli to auto z dziecinnych westchnień odchodziło w mroki historii.Szybko zorientowałem się kto to taki stał się szczęśliwym posiadaczem tego auta. Okazał się nim mój sąsiad a właściwie jego siostra. Ileż to razy z wypiekami na twarzy obserwowałem odjazdy i przyjazdy tego samochodu i już wtedy wiedziałem że będzie mój. Ale nie było łatwo z wielu przyczyn. Po pierwsze brak gotówki, po drugie właścicielka za nic w świecie nie chciała się go pozbyć. Aż wreszcie któregoś dnia usłyszałem że fiat został rozbity i będzie zezłomowany. Poddałem się, bo na cóż mi rozbite auto a wtedy nie wielkie miałem pojęcie o mechanice i o remontach aut w ogóle. I tak minęło kilka lat i przyznam się szczerze zapomniałem o swoich fascynacjach małym coupe.Aż pewnego wieczoru wracając ze spaceru z psem myślałem że zemdleje ..... Na parkingu stał ten sam fiat którego już pożegnałem dawno temu  jako surowiec zasilający nienasycone piece przerabiające złom na świeża blachę.I co się okazało właściciele fiacika zatargali go na działkę i upchali w szopie czekając na stosowny moment aby fleksą pociąć go na mniejsze kawałki i przetransportować je do punktu złomu. Ale jak to w życiu bywa blaszak na działce nie był zbytnio potrzebny a narzędzia ogrodnicze i płody działkowe spokojnie mieściły się wraz z poranionym fiacikiem więc nie bardzo było komu zabrać  się do roboty i zapomniany fiat czekał na swój czas. I kiedy kryzys zajrzał w oczy i potrzeba była jakiegoś środka transportu przypomniano sobie o starym fiaciku. Wyremontowano więc byle jak /jak się później okazało uszkodzony tył a że mechanicznie auto było ok ponownie go zarejestrowano i fiat wrócił na drogi.Gdy go zobaczyłem po latach po prostu oniemiałem i już wiedziałem że będzie mój. A że zamierzałem kupić większy samochód od mojego malucha/ hehe każdy samochód był większy nawet 128 która przecież jest malutka/ więc już nic nie stało na przeszkodzie zamiany właściciela. No tak myślałem ale jakże się myliłem. Po remoncie auta hmm właściwie tylko wyklepaniu właściciele nawet nie chcieli słuchać o sprzedaży. No ale ja już nie odpuściłem i codziennie przy każdej nadarzającej się okazji ponawiałem swoją ofertę zakupu  stają się już personą non grata czytaj nudziarzem którego nikt już nie chce widzieć ani słyszeć. I tak w końcu użyłem jedynego słusznego argumentu który zawsze przechyla szalę w negocjacjach dotyczących kupna czegokolwiek, a mianowicie zaproponowałem cenę którą mógł zaoferować tylko szaleniec. A ja oszalałem na punkcie tego fiata i nie było rzeczy ani siły która by sprawiła że nasze drogi by się rozeszły kolejny raz.Ponieważ dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach przemilczę ile mnie to wszystko wyniosło ale po cichu nadmienię że za te pieniądze miałbym wtedy całkiem młodziutkie wypasione auto a tak nabyłem 21 letnie auto hmm w stanie agonalnym jak się później okazało ale o tym w następnym poemacie  o fiacie .......

 

Fiat

035.jpg