Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/libraries/joomla/filesystem/dump.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 77

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/libraries/joomla/filesystem/dump.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 77

Warning: include() [function.include]: Failed opening '/home/chcialem/public_html/maz/libraries/joomla/filesystem/dump.php' for inclusion (include_path='.') in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 77

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/includes/PEAR/dump.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 80

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/includes/PEAR/dump.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 80

Warning: include() [function.include]: Failed opening '/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/includes/PEAR/dump.php' for inclusion (include_path='.') in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 80

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/xmlrpc/files.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 83

Warning: include(/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/xmlrpc/files.php) [function.include]: failed to open stream: No such file or directory in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 83

Warning: include() [function.include]: Failed opening '/home/chcialem/public_html/maz/musica-sedina/xmlrpc/files.php' for inclusion (include_path='.') in /home/chcialem/public_html/maz/index.php on line 83
Pierwszy dzień za kierownicą fiata 128 3p
Ta strona używa plików cookies. (więcej informacji)

Alfa Romeo

alfa4.jpg


Pierwszy dzień za kierownicą fiata 128 3p
1 do 1 - Fiat

Gdy tylko formalności zostały sfinalizowane i już widniałem jako właściciel fiata, postanowiłem sprawdzić nową maszynę pod każdym względem. Jakoś nie zwróciłem uwagi, no może nie przyjmowałem do wiadomości mankamentów, których było mnóstwo, wszak wtedy auto miało już 22 lata i mocno było zaniedbane. Cieknący olej z silnika,drzwi kierowcy które otwierały się przy byle nierówności, to tylko najważniejsze usterki, które zostały zaobserwowane. Ale kto by się takimi szczegółami przejmował. Połowa mechanizmów w kabinie nie działała, ale wymarzony fiat był mój. I tak jak postanowiłem, tak i zrobiłem. Najważniejszy test to było sprawdzenie  prędkości, więc najlepszym miejscem do takich prób była autostrada. Czym prędzej zasiadłem za kierownicą i udałem się na jazdę testową. To nic, że co chwilę drzwi się otwierały i musiałem je co chwilę zamykać, to nic, że nie wiedziałem ile jest paliwa, bo wskaźnik poziomu paliwa nie działał, to nic że pasy co chwilę się odpinały,to nic że wszystko nie działało jak powinno.... Dojechałem w końcu na autostradę no i rozpoczął się test. Kosmiczne przyspieszenie no i szybkość 140 km/h rozwiało wszystkie wątpliwości. Kocham to auto... to jedyna myśl, która zamieszkała w głowie, usuwając w cień jakiekolwiek racjonalne przesłanki. Dziś w życiu bym takich numerów nie robił, ale wtedy hehe liczyła się tylko radość. Samochód w okolicach stówy wpadał w takie wibracje, że aż dziś to czuje, no ale już przy 110 km/h wszystko się uspokajało i auto sunęło do przodu tak żwawo, że nawet dziś trudno sobie to wyobrazić. Wtedy myślałem że to potężny i zdrowy silnik czyni takie cuda, dziś wiem że masa auta 850 kilo sprawiała, że nawet silnik od skutera zachowywał by się podobnie. No ale nic, test został zaliczony na 5 z plusem i czas było wracać.

Na wysokości zjazdu z trasy zamkowej nagle zapaliła się czerwona lampka na wymarłej tablicy wskaźników. Szybka analiza pozwoliła stwierdzić, że to kontrolka ciśnienia oleju dała znak, że jest na swoim miejscu. Każdy znający się choć trochę na motoryzacji dobrze wie, że taki sygnał oznacza poważne kłopoty. No nic czerwone światełko stało się powodem zjazdu z wytyczonej trasy na pobocze. I kiedy tylko wysiadłem z samochodu już wiedziałem co się stało. Cały olej, który powinien był smarować silnik w obiegu zamkniętym wysmarował całą komorę silnika i powoli co mnie bardzo zastanowiło zaczął ściekać pod auto. Powoli tzn, że olej już dawno ściekł i w silniku przez ostatnie kilometry było tylko paliwo i powietrze. Efekt mógł być tylko jeden - zatarty silnik. No super pomyślałem sobie: mam samochód nie dłużej jak kilka godzin, a już zatarłem silnik. No cóż, ale ponieważ coraz więcej oleju zaczęło ściekać pod auto trzeba było się jak najszybciej ewakuować bo za chwilę trzeba będzie zatrudnić armię strażaków do unieszkodliwienia plamy oleju pod samochodem. Szybka decyzja spróbuje odpalić i jakoś dociągnąć samochodem pod dom. Nie było wtedy komórek więc pomocy nie dało się łatwo zorganizować. Jakiś litr oleju znalazłem w bagażniku więc go wlałem do silnika i licząc na to że powolutku dojadę, wszak wcześniej na suchym silniku nieświadomie przejechałem kilka kilometrów i nic się nie działo, uruchomiłem silnik. Raz kozie śmierć albo dojadę, albo dopiero zaczną się prawdziwe problemy. Zresztą już się tak zagotowałem, że było mi wszystko jedno. O dziwo motor zapalił od razu. I gdyby nie to że paliła się ta nieszczęsna czerwona lampka, nic nie wskazywało by na poważną awarię. No to jedziemy.....pomyślałem,wcisnąłem sprzęgło wrzuciłem jedynkę i jazda .Pierwsza myśl, która się pojawiła to może warto by było udać się na stację i uzupełnić olej, żeby choć minimalne ciśnienie się pojawiło.

Tak to jedyna słuszna decyzja i jak pomyślałem tak i zrobiłem. Najbliższa stacja była na ulicy to chyba była wtedy 1 maja a może i dziś tak się nazywa, nie wiem ale to najmniej istotne stacja była koło prężnie działającej wtedy stoczni więc nie daleko. Zajechałem na stację bez problemów. Wysiadłem... nic z pod samochodu nie ciekło i gdyby nie ta lampka to właściwie nic się nie działo. No ale kto nie smaruje ten jedzie więc w myśl tej dewizy postanowiłem, że zakupię z litr oleju doleje i lampka zgaśnie. Silnik zostanie uratowany. Jak pomyślałem tak i zrobiłem. Dolałem olej i przekręciłem kluczyk odpaliłem i hmm czerwone światełko  świeci dalej jak znak stop: dalej nie jedź. No co mi tam kupię drugi litr i doleje razem będzie już trzy z wcześniejszymi dolewkami, więc na pewno czerwona lampka zgaśnie. Kupiłem drugi litr facet na stacji spojrzał na mnie z politowaniem i milcząco podał literek oleju. Wlałem olej przekręcam kluczyk,odpalam  i co i znów mam czerwone czoło oświetlone tą nieszczęsną lampką. Ki czort myślę sobie. Pojemność miski to jakieś cztery litry z hakiem wlałem trzy i nic. Coś tu jest nie tak. Sprawdzam bagnet a oleju nie ma nawet grama. Nie no zgłupiałem już na maksa. Kurde idę kupić baniak pięciolitrowy i będę tyle lał że wreszcie zaleję choć  ten bagnet, pal licho lampkę. Wchodzę na stację, a gościu parsknął śmiechem i wali mi tekst: trzeba było od razu kupić piątkę. Ominąłem milczeniem ta uwagę zapłaciłem za piątkę. No i czym prędzej wziąłem się za nalewanie, bo pod autem już zaczął się pojawiać olej. A facet na stacji był wyraźnie żywo zainteresowany tym co tam porabiam przy samochodzie i jeszcze by wyszedł, żeby sprawdzić co i jak i na pewno nie był by zadowolony z olejowych śladów na swoim podjeździe. Wlałem jakieś trzy litry i bagnet coś tam wskazał. Odpaliłem auto lampka wściekle dawała po oczach. Mój czas na tej stacji już minął pomyślałem sobie i czym prędzej ruszyłem. Myślę sobie mam sześć litrów oleju w silniku jakoś to będzie. Nie myślałem wtedy o tym że przecież mogła pójść pompa oleju, zwaliłem czerwone światło na jakieś zwarcie i uspokojony ruszyłem do domu. Jak ja się uradowałem kiedy po jakiś kilku minutach lampka zgasła. Nagły  brak tego czerwonego światełka będę pamiętał do końca życia, naprawdę nic mi tak nie poprawiło humoru jak ta sytuacja. W drodze do domu nic się nie wydarzyło i tak oto fiat 128 berlinetta sport coupe dotarł o własnych siłach do domu....cdn...

p.s. Rodzi się pytanie jak to się stało że tyle oleju wlałem i ciągle go było mało . Po jakimś czasie okazało się, że bagnet był nie od tego samochodu i miał zdecydowanie za  krótką długość, przez co nie wskazywał właściwego poziomu oleju, tylko cały czas niedomiar. Lampka zaś była w jakiś dziwny sposób podłączona na płytce tablicy wskaźników stąd nie wskazywała w ogóle tego co powinna wskazywać. Szczęście w nieszczęściu że pod wpływem jakieś dziury na chwilę nastąpiło zwarcie i uruchomiło tą lampkę, bo olej rzeczywiście wyciekał z silnika ale nie było tak jak to wyglądało, że go nie było w ogóle. A dlaczego wyciekał to innym razem. Nic nigdy nie dzieje się bez przyczyny.......

 

Fiat

038.jpg